|
TANIEC - obrazy olejne na płótnie
Wychowałem się w miejscowości w której
tańczyli wszyscy, w wczasach, gdy na dyskotekach tańczyło się
salsę. Lubię tańczyć, dlatego takiego działu nie mogło
zabraknąć...
 |
 |
 |
 |
 |
|
|
|
|
|
|
|
"Śpiewający kamerdyner"
50x60cm
350zł
|
"Walc przy księżycu"
50x60cm
250zł
|
"Taniec - dziewczyna paw"
50x60cm
250zł
|
"Ogniste flamenco 01"
54x63cm
250zł
|
"Ogniste flamenco 02"
50x70cm
Sprzedany
|
|

|

|

|

|

|
|
|
|
|
|
|
|
"Ogniste flamenco 03"
50x70cm
Sprzedany
|
"Ogniste flamenco 04"
50x70cm
350zł
|
"Ogniste flamenco 05"
50x70cm
350zł
|
"Ogniste flamenco 06"
50x70cm
Sprzedany
|
"Ogniste flamenco 07"
50x70cm
Sprzedany
|
|
|
|
|
|
|
 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
"Ogniste flamenco 08"
50x70cm
Sprzedany
|
|
|
|
|
| |
|
|
|
|
| |
|
|
|
|
| |
|
|
|
|
Anegdoty o
malarzach:
Cena hurtowa i detaliczna obrazów
Obraz Degasa, Francuza z końca XIX wieku i początku XX w.
„Tancerki przy drążku” uzyskał na licytacji w Paryżu w 1912 roku cenę 435.000
franków. Degas swego czasu otrzymał za ten obraz 500 franków. Kiedy go zapytano,
czy nie jest to dla niego przykre, odpowiedział, że czuje się jak koń wyścigowy,
wygrywający wielką nagrodę. Nagrodę bierze kto inny, on zaś musi się zadowolić
swoją porcją owsa.
***
Młody malarz
skarżył się Janowi Matejce:
- Maluję obraz dwa dni, a potem czekam dwa lata, żeby go ktoś kupił.
Matejko się uśmiechnął i powiedział:
- Młody przyjacielu, nie trzeba się tak spieszyć. Jeśli będzie pan malować obraz
dwa lata, to go pan sprzeda w ciągu dwóch dni.
***
Józef Chełmoński
spotkał kiedyś znajomego, który na powitanie wykrzyknął:
- Jak cudownie, że od samego rana spotykam takiego wspaniałego człowieka, jak
pan!
- Ma pan więcej szczęścia ode mnie - odpowiedział malarz.
***
Do pracowni Pabla
Picassa wszedł kiedyś nowy listonosz. Oddał malarzowi list, rozejrzał się wokół
i powiedział:
- Zdolnego ma pan synka...
- Dlaczego pan tak myśli? - zapytał Picasso.
- Przecież widzę - tyle tu rysunków.
***
Pewien
dziennikarz zapytał Picassa:
- Którego z wielkich malarzy przeszłości ceni pan najbardziej?
- Rubensa.
- Dlaczego?
- Dlatego, że z dwóch tysięcy jego obrazów do naszych czasów przetrwało około
czterech tysięcy.
***
Znakomity malarz koni Wojciech Kossak, wielbiciel pięknych kobiet, znany był ze
swych licznych pdbojów miłosnych.
Będąc kiedyś gościem Eustachego Ścibor-Rylskiego w majątku Uhrynów, poznał
uroczą damę, żonę wysokiego dygnitarza z Wiednia. Słynny batalista zaczął smalić
do niej cholewki. Dama przyjmowała jego umizgi z zadowoleniem, ale kiedy Kossak
zaproponował, że namaluje jej portret, oburzona zawołała:
- Cóż to pan uważasz mnie za ogiera?!
- Ach, wprost przeciwnie – krzyknął zrozpaczony artysta, ale ta odpowiedź nie
zadowoliła obrażonej damy, która natychmiast wyjechała do Wiednia.
***
Na jednym z posiedzeń rady uczelnianej prof. Stefan Damski
zabrał głos mówiąc długo, nudnie i nieciekawie.
Kiedy skończyłm, Henryk Tomaszewski wstał i powiedział:
- Różne chu*e widziałem w życiu, ale DAMSKIEGO – jeszcze nigdy...
***
Buchbinder zamierzał pewnego razu namalować obraz o treści
religijnej, na którym miała być wyobrażona jawnogrzesznica.
Niestety, nie mógł znaleźć modelki, która by mu do tej postaci pozowała. Zwracał
się z propozycją do wielu pań znanych z tego, że grzeszyły, ale żadna z nich nie
grzeszyła jawnie i wobec tego nie mogła pozować.
W końcu malarzowi udało się poznać pewną damę, która wprawdzie dotychczas nie
grzeszyła, ale już po kilku lekcjach udzielonych jej przez artystę mogła ku
całkowitemu zadowoleniu pozować do postaci jawnogrzesznicy.
***
Berezowska zachorowała na ślepą kiszkę. Po operacji artystka
pyta chirurga:
- Panie doktorze, czy ten szew będzie widoczny?
Doktor rzucił okiem na zoperowane miejsce i stwierdził:
- To będzie zależało tylko od pani...
***
Pewnego razu udając się na przyjęcie do wspólnego znajomego –
jak się później okazało – znajomego, spotkało się w windzie czterech panów.
- Doktor Wałaszewski jestem – przedstawił się pierwszy.
Popularny karykaturzysta uśmiechnął się.
- Jestem Ałaszewski...
Wtedy trzeci powiedział:
- Panowie będą się śmiać, ale ja nazywam się Łaszewski...
Kiedy czwarty pan, a był nim scenograf Jerzy Szewski, wymienił swoje nazwisko,
niesłychanie ubawieni zadzwonili do drzwi swojego wspólnego przyjaciela.
***
Przed portretem Magdaleny Potworowskiej, którego autorem był
Tytus Czyżewski, stanęło dwóch malarzy: Axer i Juliusz Studnicki.
- Jak ci się podoba ten portret? – zapytał Axer.
Studnicki długo przyglądał się obrazowi, po czym...odszedł i nic nie powiedział.
A na to Axer:
- Wiesz, jestem tego samego zdania...
***
Otto Axer zapytał zapytał Studnickiego:
- Kto to jest ten starszy pan, któremu się kłaniasz?
- Ach, to mój dawny profesor...
- A dlaczego nie oddał ci ukłonu?
- Bo on nigdy niczego nie oddaje...
|