Obrazy olejne to prezenty, które przetrwaja pokolenia...to najepsza inwesycja w czasach kryzysu...
 
STRONA GŁÓWNA LINKI   GALERIE O MNIE PROMOCJA INNE

MARYNISTYKA

PLAŻA

KRAJOBRAZ KONIE PORTRET KWIATY TANIEC
 

PLAŻA - obrazy olejne na płótnie

Bardzo dużo czasu spędzam nad morzem, na plaży więc maluję plażę w różnych ujęciach...

######### ######### ######### ######### #########

"Dziewczyna z leżakiem"

50x60cm

250zł

"Obiad na plaży"

80x60cm

400zł

 

"Spacer po plaży"

50x60cm

250zł

 

"Piknik na plaży"

80x60cm

400zł

 

"We troje na plaży"

80x60cm

400zł

 

#########

"Plaża wędrowiec"

50x60cm

180zł

 

"Hrabina Potocka - przejażdżka po plaży"

73x54cm

Sprzedany

"Dorożka na plaży w Łebie"

50x40cm

170zł

"Rybacy szykujący się do nocnej wyprawy w morze"

70x50cm

Sprzedany

"Piłkarz i amazonka na plaży o zachodzie słońca"

70x50cm

Sprzedany

"Rybacy przygotowujący sieci - Łeba"

70x50cm

Sprzedany

 

"Wrzosowy poranek na plaży w Łebie"

50x60cm

250zł

"Poranny wiaterek na plaży w Łebie"

50x60cm

Sprzedany

"Poranny wiaterek 2 na plaży w Łebie"

50x60cm

Sprzedany

"Spacer po plaży o zachodzie słońca"

50x60cm

Sprzedany

         
         
         
         
         
         

Anegdoty o artystach malarzach:

Jak mówie nie to nie.

Bernard Shaw mając 94 lata potknął się w swoim ogrodzJe i złamał udo. Zawieziony do szpitala już nazajutrz po operacji zaczął dogryzać pielęgniarkom i lekarzom. Lekarzowi, który mu winszował szybkiej poprawy zdrow1a, oświadczył: \"Czego pan buja. Przecież sława lekarza wzrasta w miarę tego jak umierają wybitniejsi z jego pacjentów\". Dziennikarze amerykańscy nie zasypywali gruszek w popiele. Jeden z nich, Michael Minder wpadł na \"genialny\" pomysł. Napisał list do Shawa, w którym zaproponował mu nagranie płyty z własnym nekrologiem, która miałaby zostać nadana w dniu jego śmierci ze wszystkich rozgłośni amerykańskich. Za tę drobną przysługę zaproponował Shawowi milion amerykańskich dolarów gotówką. Shaw Odmówił. Zrobił to przy pomocy kartki pocztowej, następującej treści: \"Niemożliwe. Bernard Shaw, do którego pan się zwraca dawno już nie żyje. Żyjące dotychczas stare próchno, nie różni się w niczym od innych starców, skrzeczących i plujących do mikrofonu\". Minder, bynajmniej tym nie zrażony przyleciał samolotem do Londynu, zaczął się kręcić koło willi pisarza i wreszcie posłał mu list do szpitala, powtarzając swoją propozycję. Shaw Odpisał raz jeszcze: \"Jak mówię nie, to znaczy, że nie. I tak ma pan szczęście że udało się panu zobaczyć moją w1llę. Teraz wracaj pan do domu, a jak pan będzie miał lepsze pomysły, niech mi pan przyśle kartę pocztową, co jest dużo tańsze\". Na szereg kart pocztowych, które Mlnder następnie posłał, nie było już odpowiedzi.

***

Do Edgara Degasa zwrócił się pewien człowiek:
- Proszę mi wybaczyć, ale pańska twarz wydaje mi się znajoma. Musiałem ją widzieć już w innym miejscu.
- Niemożliwe - odpowiedział Degas - swoją twarz noszę zawsze na tym samym miejscu.

***

Kiedy Degas był już znanym malarzem, do jego pracowni przyszedł jeden z miłośników jego talentu. Nie zobaczywszy na ścianie ani jednego obrazu mistrza, zapytał:
- Dlaczego nie powiesi pan na ścianie którejś ze swoich prac?
- Mój przyjacielu - odpowiedział Degas - nie stać mnie na kupno takich drogich obrazów.

***

Pewnego razu Cézanne nocował w małym hoteliku. Na drugi dzień właściciel hotelu zapytał:
- Jak się panu spało? Myślę, że niezbyt dobrze, bo materac na pańskim łóżku jest dosyć twardy.
- Ma pan rację - odpowiedział artysta - ale wstawałem w nocy parę razy z łóżka, żeby trochę odpocząć.

***

Do restauracji wchodzi Kamil Witkowski, siada przy stoliku i woła:
- Kelner! Kolacja!
Podchodzi kelner i podaje mu menu. Witkowski przegląda przez chwilę kartę dań, po czym rzuca ją na podłogę i krzyczy:
- Psiakrew! Przyszedłem tu jeść, a nie czytać!

***

Zapytano pewnego razu Augusta Rodina o to, jak powstaje rzeźba, która jest dziełem sztuki.
- Bardzo prosto - odpowiedział rzeźbiarz. - Trzeba wziąć kawał marmuru i odrąbać wszystko, co w nim niepotrzebne.

***


Pewnego razu podczas próby sztuki „Kościuszko pod Racławicami” siedział na widowni projektant dekoracji Wojciech Kossak. Grająca w tej sztuce aktorka, widząc eleganckiego i przystojnego pana, zapytała kim jest. Jedna z koleżanek zażartowała, że jest to autor „Kościuszki pod Racławicami”. – Wtedy aktorka zawołała do Kossaka:
- Jak ślicznie pan to napisał!
- Ja nie piszę, proszę pani, ja maluje pędzlem – odpowiedział artysta szarmancko się kłaniając.
- Myślałam, że tylko Chińczycy piszą pędzelkami...Pan także...ciekawe...

***

Kossak otrzymał zamówienie na portret słynnej z urody hrabiny Chłapowskiej. Ponieważ hrabina od dawna wpadła mu w oko, z góry cieszył się na spędzone z nią godziny sam na sam.
Niestety, zazdrosny małżonek był obecny na wszystkich seansach i Kossak zdążył hrabinie skraść zaledwie jednego całusa.
Ale pewnego dnia udało się hrabinie zmylić czujność hrabiego i przyszła sama do Atelier, co pozwoliło artyście już bez przeszkód opracować wszystkie detale zamówionego portretu...

***

Dwie młode panienki zapytały raz Kossaka.
- Mistrzu, ile pan ma lat?
- To jest zależne od waszych zamiarów – odpowiedział ostrożnie artysta.

 

 

 

 

 

 

Krzysztof Kloskowski © 2007

 WSZELKIE  PRAWA  ZASTRZEŻONE