|
KRAJOBRAZ- obrazy olejne na płótnie
 |
 |
 |
 |
 |
|
|
|
|
|
|
|
"Droga do kościoła"
50x60cm
Sprzedany
|
"Królestwo ptaków wg. L. Wyczółkowskiego"
73x54cm
Sprzedany
|
"Wiosenne roztopy - strumyk"
50x60cm
250zł
|
"Dęby -
ubrany i nagi"
70x50cm
350zł
|
"Samotność
w kolorach jesieni"
70x50cm
Sprzedany
|
| |
|
|
|
|
| |
|
|
|
|
| |
|
|
|
|
| |
|
|
|
|
| |
|
|
|
|
Anegdoty o artystach:
Malowidła na konopiach
Anna Felicitas malowała twarze i rozmaite sceny na
ziarnkach konopi.
***
Pablo Picasso
zaproponował przyjacielowi, że namaluje jego portret. Ten zgodził się chętnie,
ale nie zdążył jeszcze dobrze usiąść w fotelu, gdy Picasso wykrzyknął:
- Gotowe!
- Tak szybko? Przecież nie minęło jeszcze pięć minut! - zdziwił się przyjaciel.
- Chyba zapomniałeś, że znam cię już prawie czterdzieści lat - odpowiedział
Picasso.
***
W obecności
Picassa rozmawiano o współczesnej młodzieży.
- To prawda - powiedział Picasso - że współczesna młodzież jest okropna, ale
najgorsze jest to, że my już do niej nie należymy.
***
Dunikowski sprzeczał się kiedyś z ministrem Kultury i Sztuki,
Włodzimierzem Sokorskim. Wysłuchawszy kilku cierpkich uwag na temat swojej
Twórczości zapytał Sokorskiego, czy wie, kto był we Francji za czasów Balzaca
ministrem kultury.
- Nie wiem – odpowiedział Sokorski.
- No widzi pan, ale kto to był Balzac, to pan dobze wie...
* * *
Dwie panie rozmawiają o Dunikowskim.
- Wiesz, pan Xawery stał się szalenie nudny z tą swoją manią opowiadania o swym
powodzeniu u kobiet.
- Trzeba mu wybaczyć. Inwalidzi zawsze mają manię opowiadania o swych
zwycięstwach...
* * *
Pewnego razu siedemdziesięciopięcioletni podówczas Dunikowski odwiedził w
rannych godzinach swą znajomą, młodą aktorkę.
- Mistrzu, witam. Wstałam z łóżka specjalnie dla pana.
- To prawda – odpowiedział Dunikowski – Lec dla innego byłabyś się połozyła...
* * *
Literat Ryszard Kosiński robiąc wywiad z Dunikowskim, zapytał go pod koniec
rozmowy:
- Panie profesorze, jakich polskich malarzy ceni pan najbardziej? Mam na myśli
historię.
- He, he – prosę pana – jesce się nie połapałem...
* * *
Pewnego razu ojciec Dunikowskiego, urzędnik kolejowy, spotkał na ulicy swojego,
jak uważał wyrodnego syna, który był już znanym rzeźbiarzem i profesorem ASP.
Zaprosił go do sklepu z obuwiem i poprosił sprzedawcę:
- Chciałbym, proszę pana, kupić dla mojego Ksawcia bucięta jakieś...
***
Kiedy znakomity karykaturzysta, Kazimierz Grus, poslubił Maję
Berezowską, która była dość korpulentna, zawołał w noc poślubną:
- Majuniu! To wszystko dla mnie...!
***
Kiedyś, w słynnej warszawskiej restauracji nocnej „Adria”, Grus wdał się w jakąś
awanturę z generałem
Bolesławem Wienawa-Długoszowskim. Z jednej strony piękny generał w mundurze i
przy orderach, z drugiej - łysy cywil. Grus, żeby nie być oskarżonym o obrazę
munduru, zawołał do Wieniawy:
- Pogadamy generale, jak obydwoje będziemy w gaciach.
|