|
KONIE- obrazy olejne na płótnie
Zawsze mnie pasjonowały te zwierzęta, malowałem je od
dziecka do teraz jestem zafascynowany obrazami Kossaków
Wierusza-Kowalskiego Brandta....
 |
 |
 |
 |
 |
|
|
|
|
|
|
|
"Fidel na koniu"
50x60cm
220zł
|
"Arab w galopie"
50x60cm
Sprzedany
|
"Sanie-zima"
40x60cm
350zł
|
"Amazonka na plaży"
50x60cm
Sprzedany
|
"Hrabina
Potocka - przejażdżka po plaży"
Sprzedany
|
|
|
|
|
|
|
 |
 |
 |
 |
|
|
|
|
|
|
|
|
"Piłkarz i
amazonka na plaży o zachodzie słońca"
70x50cm
Sprzedany
|
"Zima -
wspólny posiłek"
70x50cm
350zł
|
"Piękny koń"
50x70cm
350zł
|
"Zima sanie przy chacie"
50x70cm
Sprzedany
|
|
| |
|
|
|
|
| |
|
|
|
|
| |
|
|
|
|
| |
|
|
|
|
| |
|
|
|
|
| |
|
|
|
|
| |
|
|
|
|
| |
|
|
|
|
| |
|
|
|
|
Anegdoty o
artystach:
Koń większym znawcą sztuki od Aleksandra Wielkiego
Apelles umiał tak znakomicie portretować, że
wieszczbiarze wróżyli losy danych osób według ich portretów. Jemu tylko było
wolno portretować Aleksandra Wielkiego. Kiedy raz namalował Aleksandra na koniu,
a król nie bardzo był z tego portretu zadowolony, kazał Apelles sprowadzić
wierzchowca Aleksandra, który na widok swego sportretowanego pana zarżał.
Apelles powiedział wtedy Aleksandrowi, że koń lepiej zna się na dziełach sztuki,
aniżeli jego pan.
***
Pewien handlarz psów przyprowadził Kossakowi znakomicie
wytresowanego psa wilka i tak zachwalał jego zalety:
- To jest wyjątkowy pies. Jak mu każę skoczyć przez rów – skoczy bez namysłu.
Każę mu zjeść jabłko, zje je natychmiast, choć jabłek nie znosi. A jeżeli położę
przed nim mięso i powiem „nie rusz”, cały dzień przed tym mięsem przeleży,
choćby mu głód dokuczał.
A na to Kossak:
- Miałem dotychczas jak najlepsze mniemanie o psach, ale widzę, że są równie
głupie jak ludzie...
***
Wystawa obrazów
Leona Chwistka nie cieszyła się powodzeniem i rzadko kto ją zwiedzał. Pewnego
razu podszedł do artysty jeden z jego znajomych i powiedział:
- Byłem wczoraj na pana wystawie...
- Aaa, to pan był! - zawołał uradowany artysta.
***
Wysiadając z
taksówki, Wojciech Kossak dał szoferowi dziesięć złotych napiwku.
- Córka pana profesora dała mi wczoraj dwadzieścia - mruknął szofer.
- Ona może, bo ma bogatego ojca. A ja jestem sierota...
***
Zapytano raz
Stanisława Lentza, z czego prędzej by zrezygnował: z kobiet, czy z wina. Artysta
odpowiedział:
- To zależałoby od rocznika wina. I rocznika kobiet.
***
Pewna dama
zwróciła się na wystawie obrazów do Jacka Malczewskiego:
- Jakiego dziwnego satyra pana namalował. Pan chyba nigdy satyra nie widział.
***
Józef Mehoffer
postanowił odwiedzić swojego chorego przyjaciela. Kiedy wszedł do mieszkania,
dowiedział się od jego żony, że przyjaciel właśnie zmarł.
- Nie szkodzi - odpowiedział artysta - przyjdę innym razem.
***
Pewnego razu
Cyprian Kamil Norwid przeglądał gazety, a obecny przy tym przyjaciel zapytał:
- Jest coś nowego?
- Owszem.
- Co?
- Data.
***
Kossak słynął przede wszystkim jako malarz ułanów i koni.
Pewnego razu pewna dama uśmiechając się filuternie powiedziała:
- Mistrzu, pańskie imię Wojciech jest piękne, ale nie sądzi pan, że pasowałoby
bardziej R...ogier?
***
Pewna dama spytała raz Kossaka, robiąc aluzję do jego malarstwa, czy to prawda,
ze jako dziecko, zamiast zębów mlecznych miał zęby końskie?
- Prawda, łaskawa pani – odpowiedział słynny batalista – i dzięki temu, mimo, że
pracuję jak koń, mam końskie zdrowie.
***
Spytano raz Kossaka, dlaczego nigdy nie wychodzi z pracowni, kiedy znajdują się
tam jego uczniowie i pomocnicy?
- Bo gdy jestem obecny – odpowiedział artysta – to pańskie oko konia tuczy, a
jak ich opuszczę, choć na krótko, to wtedy pańskie oko tuczy...koniak...
***
Piękna pani zjawia się w atelier malarza batalisty Kossaka i prosi, by namalował
ją nagą.
- Niestety, proszę pani, ja maluję tylko historię.
Pani chwilę się zastanawia, wreszcie proponuje:
- A może mógłby pan poprosić któregoś ze swoich kolegów, żeby namalował
resztę...?
***
Syn Chwastowskiego słuchając anegdot o plastykach, zauważył:
- Wiesz tato, prawie wszystkie te anegdoty zawierają czterdzieści pięć procent.
***
W sali klubu Związku Plastyków przy ul. Łobzowskiej w Krakowie, siedzieli przy
kawie dwaj malarze: Aleksander Morawski i Andrzej Chwastowski. Obok na fotelu
czarny kot bawił się kulką z papieru.
W pewnej chwili podszedł do nich zawiany gość i zapytał:
- Jak to się dzieje, że w tak eleganckim lokalu kot wyleguje się na fotelu.
- Gdzie pan widzi tego kota? – zapytał zdziwiony Chwastowski.
- Tam – wskazał palcem jegomość.
- A jakiego koloru jest ten kot?
- No, czarnego...
- Łaskawy panie – powiedział Chwastowski – widziano tu już nie raz koty,
przeważnie jednak były białe. Pan pierwszy widzi czarnego...
|